Śląsk pewnie wygrał, ale cieszyć się jeszcze nie ma z czego

Michał Andryszczyk / 9 lutego 2019 o 19:20

Vitezslav Lavička (fot. sport.aktualne.cz)

W debiucie trenera Vitezslava Laviczki Śląsk pokonał Zagłębie Sosnowiec 2:0. Wrocławianie przez ponad sześćdziesiąt minut grali z przewagą jednego zawodnika, jednak wynik meczu wisiał na włosku prawie do samego końca. Goście mimo osłabienia mocno przyciskali, ale w 80. minucie kibiców uspokoił Mateusz Radecki zdobywając drugą bramkę.
Pierwsze 45 minut meczu było chyba najlepszym, jaki zobaczyli kibice we Wrocławiu w tym sezonie. Pod wodzą nowego trenera Vitezslava Laviczki Śląsk grał bardzo dobrze, choć w składzie zabrakło najlepszego strzelca Marcina Robaka. Grali za to nowi zawodnicy - Krzysztof Mączyński i Lubambo Musonda.

Śląsk szybko uzyskał przewagę i równie szybko objął prowadzenie. W 7. minucie po dośrodkowaniu z lewej strony piłkę głową przedłużył Piotr Celeban, a Arkadiusz Piech wpakował ją do bramki. Śląsk nie zwalniał i po 20 minutach zdobył drugą bramkę, która jednak nie została uznana. Tym razem po rzucie rożnym z bliskiej odległości strzelał Tarasovs, ale głową trafił piłką w swoją rękę. Futbolówka następnie uderzyła w słupek, odbiła się od nieporadnie interweniującego Kudły i wpadła do bramki. Dopiero po analizie VAR sędzia Musiał nie uznał tego gola.

Kolejne problemy Zagłębie zaczęło mieć od 29. minuty, kiedy w niespełna dwie minuty dwie żółte kartki otrzymał debiutujący w drużynie beniaminka Gruzin Giorgi Gabedava. Wydawało się, że od tego momentu Śląsk będzie miał tylko z górki, ale wcale tak nie było. Co prawda wrocławianie mieli gigantyczną przewagę, ale razili nieskutecznością.

Najlepszą okazję zmarnował w 52. minucie Piech, który w bramkę nie trafił z czterech metrów. Sześć minut później w boczną siatkę uderzył Mateusz Cholewiak. Z kolei w 61. minucie głową przestrzelił dobrze dysponowany Pich. Rozkręcił się Lubambo Musonda, który kilkukrotnie przeprowadził groźne obiecujące akcje, ale brakowało mu opanowania pod bramką.

Natomiast osłabione Zagłębie coraz częściej pojawiało się na połowie Śląska. W ostatnim kwadransie spotkania robiło się gorąco pod bramką Jakuba Słowika po rzutach rożnych. I to właśnie po jednym z nich Śląsk przeprowadził kontrę, która w końcu dała drugiego gola. Pich świetnie wypuścił Mateusza Radeckiego, a ten w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza gości.

Śląsk zdobył ważne trzy punkty, ale gdyby grał z bardziej wymagającym rywalem niż Zagłębiem Sosnowiec, mogło nie wystarczyć nawet na remis. Stare problemy czyli skuteczność, mimo przewagi wynik wisiał na włosku prawie do samego końca. Za wcześnie jeszcze po tym spotkaniu na wyciąganie dalej idących wniosków.

Śląsk Wrocław - Zagłębie Sosnowiec 2:0 (1:0)

Bramki:
1:0 - Piech 7'
2:0 - Radecki 80'

Śląsk: Słowik - Celeban, Golla, Tarasovs, Cholewiak - Radecki, Łabojko, Mączyński, Pich, Musonda (69. Farshad) - Piech (84. Szczepan)

Zagłębie: Kudła - Mygas, Cichocki, Tóth (64. Polczak), Udoviczić (46. Sanogo) - Greššák - Iwaniszwili (61. Nawrotka), Pawłowski, Możdżeń, Gabedawa - Nowak
Komentarze (0)

Dodaj swój komentarz

30. kolejka (13.04 - 13.04.2019)

13.04.2019

18:00 Arka Gdynia - Miedź Legnica 1:1

13.04.2019

18:00 Cracovia Kraków - Lechia Gdańsk 4:2
18:00 Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 0:2
18:00 Legia Warszawa - Pogoń Szczecin 3:1
18:00 Piast Gliwice - Korona Kielce 4:0
18:00 Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 0:1
18:00 Zagłębie Lubin - Wisła Kraków 3:1
18:00 Zagłębie Sosnowiec - Wisła Płock 1:3

Ekstraklasa 2018/2019

Lp. Drużyna M Br. Pkt.
1. Lechia Gdańsk 30 45-25 60
2. Legia Warszawa 30 48-31 60
3. Piast Gliwice 30 47-31 53
4. Cracovia Kraków 30 39-34 48
5. Zagłębie Lubin 30 48-38 47
6. Jagiellonia Białystok 30 45-41 47
7. Pogoń Szczecin 30 44-42 43
8. Lech Poznań 30 41-40 43
9. Wisła Kraków 30 55-48 42
10. Korona Kielce 30 35-44 40
11. Miedź Legnica 30 30-52 32
12. Śląsk Wrocław 30 35-37 31
13. Górnik Zabrze 30 36-49 31
14. Wisła Płock 30 40-49 30
15. Arka Gdynia 30 39-44 29
16. Zagłębie S. 30 41-63 24

Ostatnie komentarze