Spalony Śląsk. Twierdza Wrocław zdobyta

Michał Andryszczyk / 5 sierpnia 2018 o 19:19

fot. Paweł Kot

Śląsk Wrocław przegrał 0:1 z Lechem Poznań w meczu 3. kolejki Ekstraklasy. Śląsk dominował od pierwszej minuty, strzelił aż cztery gole, ale to za mało by zdobyć choćby jeden punkt, bo… żaden z nich nie został uznany, bowiem za każdym razem piłkarze Śląska byli na spalonym.
Pojedynek Śląska z Lechem zapowiadał się bardzo ciekawie. Wrocławianie w porównaniu do ostatniego sezonu obiecująco rozpoczęli rozgrywki, natomiast Kolejorz miał na koncie komplet punktów.

Śląsk lepiej zaczął mecz. Zaatakował, czego efektem była seria rzutów rożnych w pierwszych minutach, która jednak nie przełożyła się na zmianę wyniku. To wrocławianie mieli optyczną przewagę i byli bliżsi zdobycia bramki. W 21. minucie Śląsk potwierdził swoją przewagę golem Michała Chrapka. Sędzia Daniel Stefański dopatrzył się jednak spalonego przy wcześniejszym zagraniu Roberta Picha do Mateusza Cholewiaka i bez cienia wątpliwości postąpił słusznie.

Po niezłym początku spotkania Śląsk nieco spuścił z tonu i oglądaliśmy nieco słabszy fragment meczu. WKS zagroził po strzale Farshada z rzutu wolnego, ale Irańczyk uderzył zbyt lekko, by zaskoczyć Putnocky'ego.

Dla Śląska wspaniale mogła rozpocząć się druga część meczu. Arkadiusz Piech dostał świetne dośrodkowanie z prawej strony i strzałem głową pokonał Matusa Putnocky’ego, ale arbiter znów odgwizdał spalonego i po raz kolejny miał rację - Piech był wysunięty za linię obrońców.

Chwilę później Piech opuścił boisko, a jego miejsce zajął Marcin Robak. Na razie nie można powiedzieć, by Piech wykorzystywał zaufanie trenera, bowiem pomimo trzeciego występu od pierwszej minuty, nie ma jeszcze na koncie żadnej bramki. Zaledwie kilka minut potrzebował Robak, by trafić do bramki, ale… sędzia po raz trzeci nie uznał gola. I znów się nie pomylił - napastnik przy podaniu był na ewidentnym spalonym.

Lech praktycznie nie istniał na boisku, lecz o zwycięstwie zadecydował jeden indywidualny popis i jeden celny strzał. Pedro Tiba otrzymał podanie w pole karne, po czym kropnął bez zastanowienia i pokonał bezradnego Jakuba Słowika.

W następnej akcji Marcin Robak głową skierował piłkę do bramki, ale gospodarze krótko cieszyli się z wyrównania, bowiem… sędzia po raz czwarty zamiast bramki odgwizdał spalonego.

Mecz zakończył się wygraną Lecha 1:0, a Śląsk może powiedzieć o wielkim pechu, bo swoją grą nie zasłużył na brak zdobyczy punktowej.

Śląsk Wrocław - Lech Poznań 0:1 (0:0)

Bramka:
0:1 - Tiba 83'

Śląsk: Słowik - Dankowski, Celeban, Golla, Cholewiak - Augusto, Pałaszewski - Farshad, Chrapek (70. Gąska), Pich (85. Radecki) - Piech (63. Robak)

Lech: Putnocky - Orłowski, Rogne, De Marco - Klupś (70. Jóźwiak), Trałka, Tomasik - Radut (55. Cywka), Tiba, Amaral (76. Tomczyk) - Gytkjaer
Komentarze (0)

Dodaj swój komentarz

26. kolejka (16.03 - 17.03.2019)

15.03.2019

18:00 Wisła Płock - Pogoń Szczecin 0:2

15.03.2019

20:30 Lech Poznań - Górnik Zabrze 0:3

16.03.2019

15:30 Jagiellonia Białystok - Korona Kielce 1:3
18:00 Zagłębie Sosnowiec - Lechia Gdańsk 0:1
20:30 Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 1:0

17.03.2019

15:30 Piast Gliwice - Miedź Legnica 2:1
15:30 Zagłębie Lubin - Arka Gdynia 0:0
18:00 Wisła Kraków - Cracovia Kraków 3:2

Ekstraklasa 2018/2019

Lp. Drużyna M Br. Pkt.
1. Lechia Gdańsk 26 40-21 53
2. Legia Warszawa 26 40-25 51
3. Piast Gliwice 26 40-27 46
4. Pogoń Szczecin 26 38-33 41
5. Jagiellonia Białystok 26 41-37 40
6. Lech Poznań 26 38-35 39
7. Cracovia Kraków 26 31-29 39
8. Korona Kielce 26 34-36 39
9. Wisła Kraków 26 45-39 38
10. Zagłębie Lubin 26 41-36 37
11. Śląsk Wrocław 26 33-34 27
12. Górnik Zabrze 26 33-45 27
13. Miedź Legnica 26 27-48 27
14. Arka Gdynia 26 35-38 26
15. Wisła Płock 26 35-46 24
16. Zagłębie S. 26 33-55 18

Ostatnie komentarze