Profesor Miodek o Śląsku

Wielki Śląsk / 25 grudnia 2009 o 0:00

Mapa Śląska

W Gazecie Wrocławskiej pojawił się ostatnio wywiad Jacka Antczaka z profesorem Janem Miodkiem. Publikujemy na naszych łamach jego obszerne fragmenty. Znany językoznawca wyraził swoją opinie o \“nowej\” patronce naszego województwa oraz przedstawił fakty dotyczące całego śląskiego regionu…
W Gazecie Wrocławskiej pojawił się ostatnio wywiad Jacka Antczaka z profesorem Janem Miodkiem. Publikujemy na naszych łamach jego obszerne fragmenty. Znany językoznawca wyraził swoją opinie o \“nowej\” patronce naszego województwa oraz przedstawił fakty dotyczące całego śląskiego regionu…

Marszałek i radni sejmiku dolnośląskiego chcą, by 16 października - w dniu świętej Jadwigi, patronki Śląska - wprowadzić Święto Dolnego Śląska. Czy to dobry wybór? Potrzebne nam w ogóle takie święto?
Bardzo potrzebne. Popieram to rękami, nogami i każdą tkanką swojego organizmu.

Dlaczego? Przecież urodził się Pan w Tarnowskich Górach, na Śląsku, a nie na Dolnym Śląsku.
Teraz żyjemy na Śląsku, a święto bardzo się przyda, by to wszystkim uświadomić.

Jak to \“teraz\”?
Wychowywałem się na ziemi górnośląskiej. Przyjechałem do Wrocławia dopiero po maturze, w 1963 roku, jako 17-latek. Mieszkam tu już 46 lat. I w tej chwili, jako historyk języka, mam potworny niedosyt, jeśli chodzi o świadomość historyczno-geograficzno-językową współczesnych Polaków, w tym wrocławian, w odniesieniu do Dolnego Śląska. Dostaję gęsiej skórki, gdy co drugi dzień słyszę od mieszkańca Wrocławia: \“Jutro jadę na Śląsk\”. Niezmiennie pytam: \“A gdzie teraz jesteś?\”. I mój rozmówca się reflektuje: \“Tak, rzeczywiście, jestem na Dolnym Śląsku\”.

No właśnie, na \“Dolnym\”, w odróżnieniu od Śląska bez przymiotnika.
Jako Górnoślązakowi z urodzenia mogłoby mi być miło, że tamto województwo nazywa się śląskie, w środku jest opolskie, a nasze wymaga uzupełnienia, że to jest dolno…śląskie. Ale przecież historycznie i językowo, najprymarniejszy ze wszystkich Śląsków jest nasz Śląsk, wrocławsko-opolski.
Moja rodzinna ziemia - okolice Tarnowskich Gór, Bytomia, Pszczyny - to historyczna Małopolska, którą pod koniec XII wieku książę krakowski ofiarował księciu raciborskiemu. Dopiero on te ziemie przyłączył do rdzennego, wrocławsko-opolskiego Śląska. Natomiast Kościół, jako instytucja ex definitione zachowawcza, trzymał się tych regionalnych podziałów, aż do początku XIX wieku. Parafie tarnogórskie, chorzowskie, pszczyńskie należały do diecezji krakowskiej. Dopiero w 1821 roku przyłączono je do diecezji wrocławskiej.

Dodajmy, że to my, Dolnoślązacy, mamy Ślężę, a Górnoślązacy - przepraszam, Panie Profesorze - nie mają.
Pochodzenie nazwy to sprawa chyba najważniejsza. Jako językoznawca podkreślam to z całą mocą: nazwa regionu Śląsk, która dzisiaj obejmuje ogromny obszar - można powiedzieć od Cieszyna po Głogów, a nawet Zieloną Górę (przecież Niemcy na wszystkich widokówkach pisali \“Grunberg in Schlesien\”) związana jest właśnie ze Śląskiem wrocławskim. To przecież tu w okolicach Wrocławia i Świdnicy, nad rzeką Ślęzą, mieszkali Ślężanie. A od plemienia Ślężan powstała nazwa regionu \“Ślążsko\”, późniejsze \“Śląsko\”, czyli dzisiejszy Śląsk. Nazwa regionu wskazuje więc też prymarność naszego, wrocławskiego Śląska…

…Dolnego Śląska.
Jak dziś mówimy. W 1967 roku, będąc w Zabrzu, Charles de Gaulle powiedział: \“Jestem w Zabrzu, najbardziej śląskim ze wszystkich śląskich miast, czyli w najbardziej polskim ze wszystkich polskich miast\”. Pana nie było jeszcze na świecie, ale pamiętam, że władzom PRL-u to bardzo odpowiadało i media przez dwa lata powtarzały te słowa. Trawestując de Gaulle\'a, mogę dziś powiedzieć: \“Dolny Śląsk to historycznie i geograficznie najbardziej śląski ze wszystkich śląskich regionów\”. Mój rodzinny, \“górnośląski\” Śląsk jest wobec niego wtórny.

Oczywiście, historia ułożyła się tak, że język polski trzymał się tam w stanie nienaruszonym, a tutaj ludność się germanizowała. Dolny Śląsk i Wrocław osiemnasto- i dziewiętnastowieczne aż do 1945 roku były językowo zdecydowanie niemieckie. Chociaż i tu byli Ślązacy, którzy mówili jeszcze po śląsku, czyli po polsku. Zwłaszcza w regionach przylegających do Wielkopolski, okolicach Sycowa czy Milicza, ale i we Wrocławiu. A w 1945 roku przyjechali tu ludzie zewsząd.

Byli też Ślązacy rodowici, ale oni wtopili się w żywioł lwowski, wileński, małopolski, ludzie z Polski centralnej czy Mazowsza. I ja rozumiem tych ludzi, Dolnoślązaków, że na hasło wywoławcze \“Śląsk\” mają skojarzenie z Katowicami, Chorzowem, Bytomiem czy Rybnikiem. Ale już po tych 64 latach, które minęły od zakończenia wojny, powinniśmy sobie uświadamiać, że jesteśmy na najrdzenniejszym Śląsku. A młodzi w wieku pana i mojego syna- wy potrzebujecie małej ojczyzny, Heimatu, jak mawiają Niemcy. A jest nim Dolny Śląsk, który historycznie rzecz biorąc, powinien być \“województwem śląskim\”. Ziemie wokół Katowic powinny być województwem \“górnośląskim\” - to oni powinni mieć to dodatkowe określenie.

Ja też nie lubię kolejnych Dni - Nauczyciela, Kolejarza, Ślusarza i Frezera - ale akurat takie święto tu, na Dolnym Śląsku, jest bardzo potrzebne. To jest - nomen omen, bo się nazywam Miodek - miód na moje serce.

To może łyżkę dziegciu do tego miodu dodam… Z symbolem Dolnego Śląska nam do końca nie wychodzi, miś ze Ślęży się nie przyjął, święto też może nie wypalić.
Okazja, data i patronka są świetne. Już kardynał Bolesław Kominek, nawiązując do figurki świętej Jadwigi stojącej przy moście Tumskim, pięknie powiedział, że ona spaja te dwa brzegi. A potem, w 1983 roku na Partynicach, nawiązał do tych słów Jan Paweł II. Jako patronka Święta Dolnego Śląska to najbardziej nośna postać.

Czyli jako wrocławianie mamy święto 24 czerwca, w dniu świętego Jana, a jako Dolnoślązacy w październiku świętujemy naszą małą ojczyznę? Nie za dużo świętowania?
Nie, ponieważ Święto Dolnoślązaka naprawdę by się przydało. Nic innego nie robię, jak tylko wciąż staram się w mediach dowartościowywać historycznie, językowo i geograficznie ten nasz Śląsk, Dolny Śląsk. Tu nigdy już się gwarą nie będzie mówić, bo wiadomo, że gwary obumierają, a cóż dopiero w tym naszym tyglu etnicznym. Ale przynajmniej to pomoże w uświadomieniu sobie, na jaką ziemię w 1945 roku przybyliśmy, gdzie wzrastają nasze dzieci i wnuki. A gdzie wzrastają? Oczywiście na najrdzenniejszym ze Śląsków, na tym Śląsku, którego nazwa rozsławiła się na świecie.

Komentarze (0)

Dodaj swój komentarz

30. kolejka (13.04 - 13.04.2019)

13.04.2019

18:00 Arka Gdynia - Miedź Legnica 1:1

13.04.2019

18:00 Cracovia Kraków - Lechia Gdańsk 4:2
18:00 Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 0:2
18:00 Legia Warszawa - Pogoń Szczecin 3:1
18:00 Piast Gliwice - Korona Kielce 4:0
18:00 Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 0:1
18:00 Zagłębie Lubin - Wisła Kraków 3:1
18:00 Zagłębie Sosnowiec - Wisła Płock 1:3

Ekstraklasa 2018/2019

Lp. Drużyna M Br. Pkt.
1. Lechia Gdańsk 30 45-25 60
2. Legia Warszawa 30 48-31 60
3. Piast Gliwice 30 47-31 53
4. Cracovia Kraków 30 39-34 48
5. Zagłębie Lubin 30 48-38 47
6. Jagiellonia Białystok 30 45-41 47
7. Pogoń Szczecin 30 44-42 43
8. Lech Poznań 30 41-40 43
9. Wisła Kraków 30 55-48 42
10. Korona Kielce 30 35-44 40
11. Miedź Legnica 30 30-52 32
12. Śląsk Wrocław 30 35-37 31
13. Górnik Zabrze 30 36-49 31
14. Wisła Płock 30 40-49 30
15. Arka Gdynia 30 39-44 29
16. Zagłębie S. 30 41-63 24

Ostatnie komentarze