Mila: Orzełek powinien pozostać
Daniel Zgiep / 11.11.2011 02:41

Kapitan wrocławskiego zespołu wspomina, że gdy był jeszcze juniorem zawsze największą motywacją była dla niego, jak i dla każdego, gra z orzełkiem na piersi. Właśnie w ten sposób trenerzy motywowali młodych adeptów do jeszcze cięższej pracy. Wszyscy wielcy polscy piłkarze występowali z tym narodowym symbolem, i każdy o tym pamięta. Gra z biało-czerwonym orłem na trykocie to ogromny zaszczyt, po co więc zmieniać to co było dobre, tym bardziej, że to nasz narodowy symbol?
Były reprezentant Polski sądzi, że taka korekta na koszulkach powinna być wcześniej przedyskutowana z kibicami. - Fani przecież też mają coś do powiedzenia - tłumaczy. I trudno się w tej kwestii z rozgrywającym Śląska nie zgodzić, ponieważ wielu kibiców dołączyło do klubu kibica reprezentacji, a aby dostać się do tego "elitarnego" grona trzeba wpłacić ponad 30zł. Nawet ci nie otrzymali możliwości zagłosowania chociażby w sondzie, wyrażenia swojej opinii. - Nikt nie zapytał ich o zdanie tak samo jak tych, którzy ubiorą nowe stroje, czyli piłkarzy. Czy na przykład nowe dresy treningowe powinien wybierać ktoś, kto ich nie będzie nosił? - pyta retorycznie "Milowy". Znalazłoby się zresztą miejsce dla herbu kraju, jak i loga PZPN-u. Agnieszka Olejkowska, rzecznik związku poinformowała, że przywrócenie herbu to nie taka prosta sprawa, i najszybciej będzie można do niego wrócić za dwa lata - czyli po EURO.
Sebastian porusza też temat swojej gry w krajowym zespole. Mówi, iż bardzo chciałby zagrać jeszcze w reprezentacji, i nadal wierzy w występy na EURO 2012, bo jest to dla niego największą motywacją - dzięki temu stara się być jeszcze lepszym piłkarzem. - Nadziei nikt mi nie zabierze. Niech ona sobie we mnie będzie jak najdłużej. W naszym zespole mamy również kilku chłopaków, którzy mogliby, według mnie, dostać szansę. Zasługują na to, żeby ich sprawdzić. Wierzę w to, że selekcjoner może dostrzec ich dobrą formę i dać szansę gry w kadrze - pisze na swoim blogu sebastianmila.pl.
- Mecz z Włochami zostanie rozegrany we Wrocławiu. Czuję mały żal, że kadra jest tak blisko i zarazem tak daleko. Żartowałem z rzecznikiem klubowym, Michałem Mazurem, że może iść do trenera Smudy i powiedzieć, że będę spał w domu, będę trenował w swoich rzeczach i jadł w domu, więc żadnych kosztów związanych z moją osobą nikt nie poniesie, niech tylko trener pozwoli mi zagrać. Jestem idealnym kandydatem do powołania na mecz z Włochami - mówi w żartobliwym tonie 28-krotny reprezentant Polski.
Szkoleniowiec kadry podczas przedmeczowej konferencji odpowiedział na pytania dziennikarzy, dotyczące gry wrocławian w reprezentacji. - Wielu zawodników z Wrocławia świetnie gra w Śląsku, ale jeśli chodzi o reprezentacje, to jeszcze nikt nie wpadł mi w oko. Mila to fajny chłopak, bardzo go szanuje, technicznie dobrze zaawansowany, bardzo dobry stały fragment, ale jego poruszanie do kadry się nie nadaje - perswaduje.
"Franz" rozwiewa także wątpliwości co do "sympatyzowania" ze Śląskiem.
- Osobiście bardzo lubię Śląsk, lubię miasto, często tu bywam - nie jest tak, że nie lubię tego zespołu, czy się na kogoś obraziłem - u mnie nie ma tak, że jak ktoś mnie obrazi to już go nigdy nie powołam. Wystarczy świetnie grać w piłkę - mówi 63-letni coach. Jednak idealnym zaprzeczeniem słów trenera jest chociażby brak powołań dla Artura Boruca czy Kamila Grosickiego.
Smuda odpowiedział także na pytanie o Przemka Kaźmierczaka, jednak nie określił się dlaczego nie powoływał go gdy popularny "Kaz" prezentował kapitalną formę. Mówi krótko: - Nikt mnie nie zmusi do powołania jakiegoś zawodnika, ja wybieram - ja decyduje - urywa, nie podając przyczyny, chociaż wszyscy pamiętamy, gdy określił rosłego zawodnika "drewnianym".
Warto przypomnieć, że wrocławscy kibice podczas otwartego treningu w czwartek przy ul. Oporowskiej wywiesili transparent "Tradycja zobowiązuje, nowym strojom nikt nie kibicuje". Napis szybko został zdjęty, jednakże dyrektor kadry obiecuje, że nie zostawi tej sprawy bez konsekwencji.
- To niedopuszczalne! To mocne niedopatrzenie ze strony organizatora czyli WKS Śląsk Wrocław. Na pewno tego tak nie zostawimy - powiedział Konrad Paśniewski.
Spotkanie reprezentacji Polski z Włochami obejrzy komplet fanów, bo już w środowy poranek próżno było szukać wejściówek w stadionowych kasach. Będzie to pierwszy mecz narodowej drużyny bez orzełka na koszulce. Pierwszy gwizdek na 44-tysięcznej arenie Mistrzostw Europy 2012 już w piątek o godzinie 20:45.
Pozostałe w tej kategorii
Okiem kibica: "Starcie Gigantów"
27.02.2012, 15:34
Głos kibica: Inauguracja rundy wiosennej
19.02.2012, 13:09
Są równi i równiejsi, czyli Śląsk wraca na Oporowską?
29.01.2012, 22:36
Cierpliwość Kelemena wystawiona na próbę
20.11.2011, 15:42
Tarasiewicz: Kibice Śląska przychodzą tylko na najciekawsze mecze
31.10.2011, 15:44
Przeprowadzka przypieczętowana sukcesem (okiem kibica)
29.10.2011, 13:35
Komentarze: 3
Paśniewski! nie strasz, nie strasz...
dokladnie, Smuda powolal jakiegoś pionka z Zaglebia jak grali w Lubinie a jak WKS jest na 1 miescu w tabeli i mamy 2-3 na poziomie reprezentacji zawodników do sprawdzenia
, a na peewno lepszych niż kilku z tych, w których sie Smuda zakochał to czemu nie dać szansy? I jeszcze Franc mówi "to nie jest typ pilkarza pasujacego mi do zespołu"...ok, a taki Celeban - waleczny, dobry w obronie i skuteczny w ataku - to tez nie ten typ?....
Nasi
U nas na kadrę spokojnie zasługują : Mila , Kaźmierczak i Celeban. Niestety Smuda ich nie widzi , jego sprawa. Co ciekawe notorycznie powołania dostają Wojtkowiak i Murawski - wystarczy zajrzeć na forum kibiców Kuchenkorza co o tych graczach sądzą kibice poznańskiej drużyny. Murawski poza meczem z Legią nie czaruje swą grą a Wojtkowiak jest krytykowany po każdym spotkaniu.