Co z tymi sędziami?

Daniel Zgiep / 15.10.2011 23:56

Nagminne błędy arbitrów zapoczątkują zmiany? (fot. Paweł Kot)
Nagminne błędy arbitrów zapoczątkują zmiany? (fot. Paweł Kot)
10. kolejka T-Mobile Ekstraklasy jeszcze trwa, ale już teraz można podsumować pracę arbitrów w kilku spotkaniach. Trzy konfrontacje, trzy duże kontrowersje, i w każdym przypadku pada bramka. Jak ocenić te sytuacje?

1. Mecz GKS-u Bełchatów ze Śląskiem Wrocław. 22. minuta, Szmatiuk odbiera piłkę Mili, prostopadle podaje do wbiegającego w pole karne Pawła Buzały, a ten mocnym strzałem umieszcza piłkę w siatce. Kontrowersja polega na tym, że w chwili podania napastnik "Brunatnych" był na pozycji spalonej. Zawodnicy Śląska wcale nie protestowali, ponieważ spalony był bardzo minimalny, aczkolwiek gol w tej sytuacji nie powinien zostać uznany. Kto wie, wtedy mecz mógłby potoczyć się inaczej.

2. Mecz Polonii Warszawa z Górnikiem Zabrze. 91. minuta, świetne długie podanie Adama Marciniaka do Préjuce Nakoulmy, który podbija piłkę ręką nad obrońcami "Czarnych Koszul" jeszcze przed polem karnym, i z impetem wbiega w szesnastkę, po czym gasi piłkę kolanem i strzela obok bezradnego Sebastiana Przyrowskiego.
Tę sytuację nie można nawet nazwać kontrowersyjną, taką można mianować decyzję arbitra. Przy odbiciu piłki ręką powinien być podyktowany rzut wolny dla Polonii. "Złodzieje!" - właśnie tak zaczęli skandować warszawscy kibice po uznanej bramce. Bardzo słusznie zresztą - sędziowie okradli ekipę Józefa Wojciechowskiego z dwóch punktów.

3. Mecz Wisły Kraków z Jagiellonią Białystok. 79 minuta, piłkę z rzutu różnego dośrodkowuje Łukasz Garguła, następnie w polu karnym Dudu Biton przypadkowo uderza futbolówkę nogą z siódmego metra, ale tak, że "łaciata" leci pod poprzeczkę bramki Tomasza Ptaka. Do lecącej piłki wyskakuje jeszcze Lamey, i wydaje się, że nieświadomie lekko popycha również bramkarza, który wlatuje do bramki. Przy okazji holenderski defensor "sprzedał" Ptakowi łokcia w głowę. Powtórki pokazały, że Lamey zdecydowanie faulował młodego golkipera - należał się rzut wolny dla Jagiellonii, zamiast tego Wiślacy mieli już remis. Trener Czesław Michniewicz po tym zdarzeniu udał się do szatni - chyba nigdy nie spodziewałby się, że to dopiero początek koszmaru, bo "Biała Gwiazda" dołożyła jeszcze dwa trafienia. W 34. minucie sędzia Lyczmański nie podyktował ewidentnego karnego na Kupiszu, którego nieprawidłowo powstrzymywał Bunoza (nie trafił w piłkę). Ogromny błąd arbitra - powinno być 1:0 dla "Jagi".

Wszystkie te okoliczności były zupełnie inne, ale łączy je jedno - po każdej zawodnik zdobywa bramkę. Jest natomiast jeden skuteczny sposób, dzięki któremu można zapobiec takim kontrowersją. Mianowicie chodzi o powtórki wideo. Każdy bezsprzecznie stwierdzi, że są one bardzo potrzebne, a na pewno po tej kolejce dyskusja w kontekście powtórek wideo rozgorzeje. Może chociaż dzisiejsze wydarzenia zapoczątkują zmiany.

Komentarze: 1

  • 1
  • z
  • 1

Nie będzie powtórek video. Nie w piłce nożnej. Jednak dwóch dodatkowych sędziów za linią bramki powinno być standardem, nie tylko w LM ale na wszystkich meczach. Być może to nie jest rozwiązanie idealne, ale poprawiające skuteczność sędziowska. Video powtórki a zaraz za tym, po gwizdku będzie zatrzymywany czas - jestem przeciwny.

IP: 195.177.XX.222
  • 1
  • z
  • 1